wso.edu.pl

Dlaczego wybrałam studia zaoczne mimo pracy na etacie

Opowiadam, dlaczego zdecydowałam się na studia zaoczne mimo pracy na pełen etat i jak zorganizować naukę, pracę i życie prywatne bez wypalenia.

Karolina Nowakowska 7 min czytania

Kiedy powiedziałam znajomym, że zapisuję się na studia zaoczne, mimo że mam już stały etat i całkiem stabilną pracę, część z nich zapytała: „a po co ci to teraz?”. To pytanie towarzyszyło mi przez pierwsze miesiące, aż okazało się, że odpowiedź jest prostsza, niż myślałam – chciałam mieć wybór, a nie musieć wybierać między rozwojem i bezpieczeństwem finansowym.

Punkt wyjścia: praca na etacie i poczucie, że czegoś brakuje

Pracowałam już kilka lat, kiedy zorientowałam się, że moje kwalifikacje formalne przestają wystarczać. Awanse, na które liczyłam, zaczęły wymagać dyplomu lub konkretnej specjalizacji, a rynek pracy w mojej branży coraz częściej traktował wykształcenie wyższe jako punkt wejścia, nie dodatek. Nie chciałam jednak rzucać etatu – utrata regularnego dochodu i stabilności byłaby w mojej sytuacji zbyt dużym ryzykiem.

Dlatego naturalnym rozwiązaniem stały się studia niestacjonarne. Forma zaoczna pozwala łączyć naukę z pracą zawodową, bo zajęcia odbywają się zwykle w trybie zjazdów weekendowych, a nie codziennie w tygodniu. To był dla mnie kluczowy argument – mogłam zachować swoje źródło dochodu i jednocześnie realizować program studiów.

Studia zaoczne a stacjonarne – czym się różnią w praktyce?

Przed podjęciem decyzji sprawdziłam, jak faktycznie wygląda organizacja zajęć w trybie zaocznym na uczelniach, które mnie interesowały. Różnice bywają spore, dlatego warto zweryfikować je bezpośrednio w regulaminie studiów i harmonogramie danej uczelni, zanim się zapiszesz. Ogólne zasady są jednak podobne:

  • Zajęcia odbywają się najczęściej w piątki wieczorem, w soboty i niedziele, zwykle raz na dwa lub trzy tygodnie.
  • Program merytoryczny jest zwykle taki sam jak na studiach stacjonarnych, choć liczba godzin kontaktowych z wykładowcą bywa mniejsza – więcej materiału trzeba przerobić samodzielnie.
  • Część treści bywa dostępna w formie materiałów online lub platform e-learningowych, co ułatwia naukę między zjazdami.
  • Opłaty za studia zaoczne na uczelniach publicznych i niepublicznych mogą się różnić – warto to sprawdzić wcześniej, żeby zaplanować budżet.

To ostatnie zdanie zabrzmiało w moim przypadku jak najzwyklejsza rada, a okazało się kluczowe. Zanim złożyłam dokumenty, porównałam kilka uczelni pod względem opłat, dostępności trybu online i lokalizacji zjazdów – im mniej czasu traciłam na dojazdy, tym więcej zostawało go na naukę i odpoczynek.

Jak wygląda tydzień, w którym łączy się pracę z nauką

Pierwszy semestr był testem organizacyjnym bardziej niż intelektualnym. Musiałam znaleźć rytm, który pozwoli mi funkcjonować bez ciągłego poczucia, że czegoś nie nadążam. Mój tydzień w trakcie semestru wyglądał z czasem tak:

  • Poniedziałek–czwartek – praca na etacie, a wieczorami krótkie sesje powtórkowe (30–45 minut), zamiast odkładania wszystkiego na weekend zjazdowy.
  • Piątek – wyjście z pracy prosto na zajęcia, czasem z kilkugodzinną przerwą, którą wykorzystywałam na jedzenie i szybkie uzupełnienie notatek z poprzedniego zjazdu.
  • Sobota i niedziela zjazdowa – kilka blokowych zajęć dziennie, sporo materiału naraz, więc kluczowe było robienie notatek w sposób, który dało się szybko odtworzyć w tygodniu.
  • Weekendy bez zjazdu – czas na odrobienie zaległości, przygotowanie się do kolejnych zajęć i odpoczynek, który też trzeba było świadomie zaplanować, bo łatwo o nim zapomnieć.

Największym zaskoczeniem było to, że nauka zaoczna wymaga więcej samodyscypliny niż studia stacjonarne, na których codzienny rytm zajęć w naturalny sposób organizuje czas. Tutaj trzeba było samodzielnie wyznaczać sobie te momenty – nikt nie przypominał mi codziennie, że jest kolokwium za trzy tygodnie.

Co pomogło mi nie wypalić się w pierwszym roku

Kilka rozwiązań, które wypracowałam metodą prób i błędów, sprawdziło się na tyle dobrze, że stosuję je do dziś. Nie są uniwersalne – każdy uczy się i pracuje inaczej – ale mogą być punktem wyjścia dla kogoś, kto stoi przed podobną decyzją.

  • Planowanie w blokach, nie na bieżąco. Na początku semestru rozpisywałam sobie terminy zaliczeń i egzaminów w prostym kalendarzu, a potem dzieliłam materiał na mniejsze partie przypisane do konkretnych tygodni. Dzięki temu nie musiałam codziennie decydować, czym się zająć.
  • Krótkie, regularne sesje nauki zamiast maratonów. Godzina dziennie w tygodniu dawała więcej niż jedna długa sesja w niedzielny wieczór przed zjazdem – łatwiej było utrzymać koncentrację i mniej się stresowałam przed zaliczeniami.
  • Wykorzystywanie czasu „martwego”. Dojazdy, przerwy w pracy, czekanie w kolejkach – to momenty, w których słuchałam nagrań z wykładów albo powtarzałam definicje z notatek zapisanych w telefonie.
  • Rozmowa z pracodawcą. Powiedziałam wprost, że studiuję zaocznie, i poprosiłam o elastyczność w terminach urlopów w okresach sesji egzaminacyjnych. Nie każda firma na to pozwala, ale warto zapytać, zamiast zakładać z góry, że się nie da.
  • Świadome odpuszczanie. Były tygodnie, w których nie zdążyłam przerobić wszystkiego zgodnie z planem. Zamiast gonić za perfekcją, uczyłam się priorytetyzować – co jest niezbędne do zaliczenia, a co można nadgonić później.

To, co trips up wielu studentów zaocznych, to niedoszacowanie czasu potrzebnego na samodzielną naukę między zjazdami. Materiał teoretycznie jest ten sam co na stacjonarnych, ale mniej godzin kontaktowych oznacza, że więcej trzeba przerobić samemu – i to często w wolnym czasie, którego przy pracy na etacie po prostu jest mniej.

Czy studia zaoczne to dobry wybór dla każdego pracującego?

Nie chcę sugerować, że ta droga jest idealna dla każdego – zależy to od charakteru pracy, obowiązków rodzinnych i tego, jak dana osoba organizuje sobie czas. Warto zadać sobie kilka pytań, zanim podejmie się decyzję:

  • Czy godziny pracy pozwalają realistycznie na udział w zjazdach weekendowych, bez ciągłych kolizji z nadgodzinami czy dyżurami?
  • Czy praca daje choć minimalną elastyczność w okresach sesji egzaminacyjnych, czy raczej wymaga stałej dyspozycyjności?
  • Czy jest się w stanie systematycznie znaleźć kilka godzin tygodniowo na samodzielną naukę, nawet w napiętych okresach?
  • Czy wybrana uczelnia i kierunek oferują materiały wspierające naukę zdalną, które ułatwiają nadrabianie zaległości?

Osobom, które mają bardzo nieregularny grafik pracy zmianowej albo częste wyjazdy służbowe, dojazdy na zjazdy weekendowe mogą sprawiać więcej trudności niż osobom pracującym w standardowych godzinach biurowych. W takich sytuacjach warto sprawdzić, czy dana uczelnia prowadzi zajęcia w trybie hybrydowym lub online – to rozwiązanie, które w ostatnich latach staje się coraz bardziej dostępne i może znacząco ułatwić organizację.

Z drugiej strony, jeśli praca daje pewną przewidywalność, a osoba jest w stanie zorganizować sobie regularne, choćby krótkie okna na naukę, studia zaoczne bywają realną i sensowną drogą do zdobycia lub uzupełnienia wykształcenia bez konieczności zawieszania kariery zawodowej.

Co zmieniło się dzięki tej decyzji

Po pewnym czasie studiowania zaocznego zauważyłam, że zmieniło się nie tylko moje CV, ale też sposób, w jaki podchodzę do organizacji czasu w pracy. Nauczyłam się precyzyjniej planować zadania, lepiej szacować, ile czasu realnie zajmuje mi dana czynność, i rzadziej odkładać rzeczy na później, bo po prostu nie mogłam sobie na to pozwolić.

Nie twierdzę, że każdy dzień był łatwy – były tygodnie, w których czułam się rozdarta między pracą, nauką i chęcią spędzenia czasu z bliskimi. Kluczowe było jednak to, że sama forma studiów – zaoczna, a nie stacjonarna – dała mi realną możliwość dopasowania tempa nauki do mojego życia, a nie odwrotnie.

Podsumowanie

Decyzja o podjęciu studiów zaocznych mimo pracy na etacie nie była impulsem, a raczej wynikiem prostego rachunku: chciałam rozwijać swoje kwalifikacje bez utraty stabilności finansowej, jaką dawała mi praca. Forma zaoczna pozwoliła połączyć te dwa cele, choć wymagała nowej organizacji czasu, więcej samodyscypliny i gotowości do odpuszczania niektórych rzeczy w napiętych tygodniach.

Jeśli rozważasz podobną drogę, warto sprawdzić konkretne warunki – harmonogram zjazdów, dostępność materiałów online, koszty i wymagania danej uczelni – bo to właśnie te szczegóły decydują, czy studia zaoczne rzeczywiście da się pogodzić z pracą na etacie w twojej sytuacji. Najlepszym źródłem takich informacji będzie zawsze dziekanat lub strona wybranej uczelni, a nie ogólne opinie z internetu.

Udostępnij:
Wróć do Studia wyższe